Święty Mikołaj był u nas z wizytą i święcie wierzył, że  z nas grzeczne dzieci.

Najpierw było słychać dzwoneczki pomocników  – reniferów, potem donośne „hou, hou, hou” i… pojawił się on – wyczekiwany  św. Mikołaj!

Nie przyszedł z pustymi rękami. Nie mógł,

bo to jest obowiązek świętych, żeby robić nam prezenty.